wrzesień 2004 Numer 8  Stambuł Bulwar Atatürka w Stambule. W permanentnym korku na długości całej ulicy musi stać kilka tysięcy samochodów. Głównie zachodnie marki, widok w niczym nie przypomina obrazów poobijanych gratów, które można było oglądać jeszcze kilkanaście lat temu. Temperament pozostał, najważniejszą częścią samochodu jest klakson. Światła są umowne, wlewający się na przejściach dla pieszych tłum wymusza hamowanie. Jezdnią, pod prąd, idzie kilkunastoletni chłopak, ciągnący za sobą towarową rikszę niewiele różniącą się od tych ze zdjęć z początków XX wieku. Wchodzi na chodnik kilka metrów od policjanta, który lustruje ulicę nieprzeniknionym wzrokiem.
|