RAPORT: Birma
Birmą rządzą rządza gwiazdy. Te na niebie i te na pagonach.
Niepodległość nadeszła po 62 latach. Dla południowych regionów kraju – wcześniej skolonizowanych – nawet po 120. Moment najbardziej sprzyjający ogłoszeniu narodzin nowego państwa wybrano precyzyjnie. Zgodnie z radą astrologów był to dzień 4 stycznia 1948 r., godzina 4.20 rano. Dalszy rozwój wydarzeń, zaprzeczający optymistycznym prognozom, niekoniecznie musiał podważać zaufanie do profesjonalizmu klasztornych wróżbitów. Wyniszczona kolonizacją brytyjską, II wojną światową, a także okupacją japońską Birma wyłoniła się z dziejowego zamętu w stanie nie do pozazdroszczenia. W każdym razie w takim, że sięgnięcie do pomocy ciał niebieskich wcale nie wydawało się bezsensowne.
Birma to prawdziwy narodowy tygiel. Birmańczycy stanowią wprawdzie większość spośród 54 mln mieszkańców, ale oprócz nich kraj zamieszkuje około setki innych grup etnicznych. Naukowcy policzyli, że używa się tu 96 ojczystych języków, do których można dodać jeszcze angielski pełniący rolę lingua franca.
UCHODŹCY W POLSCE
Prawo jest jak pajęczyna: bąk się przebija, mucha zaplącze – powiada przysłowie. Od siedmiu lat mogą je sobie powtarzać Czeczeni, uchodzący do Polski przed systematycznym wyniszczaniem narodu, czyli – prześladowaniem na tle narodowościowym. Rzeczpospolita Polska reprezentowana przez Urząd ds. Repatriacji i Cudzoziemców (URiC), oraz – w II instancji Radę ds. Uchodźców – permanentnie jednak odmawia im prawa do otrzymania statusu uchodźcy.
NORYLSK: Miasto-widmo
KINO AFGANISTANU
Rodzi się nowy, narodowy fenomen światowej kinematografii – kino afgańskie. Po raz pierwszy filmy z tego kraju zdobyły Złoty Glob w Cannes. Trzy lata temu „Osamę” w reżyserii Siddiga Barmaka uznano tu za najlepszy film zagraniczny. Rok później nagrodę otrzymał obraz „Ziemia i popiół” Atiqa Rahimiego. Sukcesy festiwale reżyserzy traktują jednak nie tylko jako osobisty sukces lecz również – nagrodę dla całego Afganistanu.
Z Siddigiem Barmakiem, reżyserem nagrodzonego w Cannes filmu „Osama”, rozmawia Maria Amiri
Obecny stan Instytutu to nie to samo, co w przeszłości. Kiedyś do budynku można było wejść wyłącznie w specjalnym obuwiu, białym płaszczu i rękawiczkach. Tu było laboratorium, nie mogło być kurzu. Bardzo dbaliśmy o czystość i porządek. Teraz nie ma nawet 30 proc. tego, co tu było...
Z Latifem Ahmadim, reżyserem i szefem Instytutu Afghan Film rozmawia Maria Amiri
Otwierają się drzwi i wchodzi drobna uśmiechnięta piętnastolatka. Po powitaniu siadamy przy stole konferencyjnym Instytutu Afghan Film. Przy tradycyjnej zielonej herbacie Marina Golbahari opowiada, jak stała się najsłynniejszą w ostatnich latach afgańską aktorką.
Cenzura Internetu w Chinach
Chińczycy raz jeszcze udowodnili, że w Państwie Środka wszystko jest możliwe. Próbują okiełznać Internet. Zgodnie ze sloganami sieć miała „przekraczać granice i nieść wolność”. W naturalny sposób jej wrogiem stawała się każda dyktatura. Prywatne strony internetowe, blogi czy poczta elektroniczna dawały milionom osób nieograniczony dostęp do przekazywania informacji, często ściśle reglamentowanych przez władze. Działo się tak pomimo prób kontrolowania sieci. Po raz pierwszy jednak internauci mogą przegrać w tej konfrontacji. Pekin chce udowodnić, że kontrola Internetu jest jednak możliwa.
Mały Tybet w Nepalu
Na podłodze wije się w konwulsjach zakrwawiona tybetańska dziewczynka w stroju więźniarki. Przed chwilą kopał ją i przypalał papierosami chiński śledczy. Za chwilę ją zastrzeli.
Tym razem nie ma powodów do strachu – choć takie rzeczy dzieją się w Tybecie naprawdę – ta dziewczynka mieszka w Nepalu, w obozie uchodźców Tashi Palkhiel, i gra w przedstawieniu przygotowanym przez uczniów tybetańskiej szkoły podstawowej.
ARGENTYNA: Okruchy dyktatury
Ponad trzydzieści lat temu, w nocy z 24 na 25 marca 1976 r., wojskowi pod dowództwem generała Jorge Videli wtargnęli do Casa Rosada – pałacu, w którym urzędują argentyńscy prezydenci. W ten sposób junta położyła kres nieudolnym rządom drugiej żony nieżyjącego już Juana Perona. I rozpoczęła, trwającą do dziś, zimną wojnę domową.
Pablo Jurkiewicz jest wysokim, szczupłym mężczyzną po pięćdziesiątce. Nic w jego wyglądzie nie wskazuje na dramat przeżyty w młodości. Może oprócz przenikliwego spojrzenia niebieskich oczu, które budzi trudny do opisania niepokój. Strata matki, zamordowanej przez wojskowych, śmierć przyjaciół, tortury – tragiczne przeżycia sprzed lat skrywa bardzo głęboko. Jego historia jest podobna do tysięcy innych. Z tą różnicą, że większości z nich nie ma kto opowiedzieć...
|