Środa, 8 września 2010
|
|
|
| ![]() Cenzura Internetu w Chinach Odgrodzeni cybermurem Autor: Piotr Cykowski Chińczycy raz jeszcze udowodnili, że w Państwie Środka wszystko jest możliwe. Próbują okiełznać Internet. Zgodnie ze sloganami sieć miała „przekraczać granice i nieść wolność”. W naturalny sposób jej wrogiem stawała się każda dyktatura. Prywatne strony internetowe, blogi czy poczta elektroniczna dawały milionom osób nieograniczony dostęp do przekazywania informacji, często ściśle reglamentowanych przez władze. Działo się tak pomimo prób kontrolowania sieci. Po raz pierwszy jednak internauci mogą przegrać w tej konfrontacji. Pekin chce udowodnić, że kontrola Internetu jest jednak możliwa. Chiny były pierwszym autorytarnym państwem, które przestraszyło się potężnego narzędzia wolności słowa i natychmiast zaczęło budowę instytucjonalnego muru cenzury. O sprawie zrobiło się głośno, gdy w kwietniu 2005 r., za ujawnienie „tajemnicy państwowej”, na 10 lat więzienia skazano dziennikarza, Shi Tao. Przestępstwem było w jego przypadku przesłanie na zagraniczną stronę internetową partyjnej instrukcji, narzucającej mediom sposób relacjonowania 15. rocznicy wyarzeń na Placu Tiananmen w 1989 r. Shi Tao trafił za kraty, ponieważ portal Yahoo! udostępnił Pekinowi dane jego konta internetowego. Wcześniej, w połowie 2002 r. portal dobrowolnie podpisał „Publiczne zobowiązanie do samokontroli w dziedzinie chińskiego Internetu”. Zobowiązanie zakazuje „produkowania, przekazywania i rozpowszechniania treści, które mogą szkodzić bezpieczeństwu państwa i zakłócać porządek społeczny”. Walka o rynek reklamowy w Chinach w połączeniu z państwowym systemem kontroli sprawiają, że na sentymenty w postaci demokratycznych idei czy praw człowieka nie ma miejsca. Na początku tego roku świat krytykował właścicieli wyszukiwarki Google, którzy poszli na pełną współpracę z rządem chińskim w zakresie cenzury. Koncern nie tylko podporządkował się wyznaczanym przez Pekin regułom, ale zaczął również samodzielnie wprowadzać elementy cenzury w chińskiej wersji tej najpopularniejszej wyszukiwarki. Po pewnych oporach w 2004 roku wprowadził ocenzurowaną chińską wersję Google News. Wykorzystano tysiąc internetowych serwisów informacyjnych, pominięto jednak wszystkie strony znajdujące się „na indeksie”. Ostatecznie na początku tego roku Google ogłosiło, że w celu ulepszenia jakości i wzrostu konkurencyjności w Chinach zainstalowano lokalny serwer, co oznacza oddanie treści dostępnych dla chińskich internautów pod ścisłą kontrolę rządowych informatyków. Na stronie przeglądarki pojawiła się informacja, że rezultaty wyszukiwania mogą być ograniczone cenzurą – nie podano jednak, że chodzi o strony niewygodne dla państwa, w tym witryny organizacji praw człowieka. Chińska wersja portalu MSN Space, należącego do amerykańskiego Microsoftu, uniemożliwia swobodne użycie pojęć takich jak „demokracja”, „wolność”, „prawa człowieka” czy „demonstracja”. W przypadku tworzenia prywatnych blogów, dzienników internetowych, pojawia się komunikat: „element zawiera zakazane słowa”. MSN Space zarządzany jest przez chińskie przedsiębiorstwo, w którym 50% udziałów ma Microsoft. O praktykach portalu zrobiło się głośno po tym, jak MSN zlikwidował blog, krytykujący politykę władz wobec mediów. Współpraca amerykańskich koncernów z chińską cenzurą została surowo skrytykowana, również przez amerykańskich kongresmanów. Krytyka ta jest jednak nieskuteczna z dwóch powodów – chińskiego prawa i praw rynkowych. Oficjalnie Internet w Państwie Środka został udostępniony w 1995 roku. Przygotowując się na ten moment, już rok wcześniej Pekin przekazał odpowiedzialność za nadzór nad nowym medium… Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. W 1997 r., w celu objęcia kontrolą przepływu informacji, resort wydał obszerne regulacje, których celem jest „wzmocnienie bezpieczeństwa, ochrony sieci komputerowych i Internetu oraz zachowanie porządku społecznego”. Artykuł 4. tego prawa zakazuje wykorzystywania Internetu w sposób zagrażający bezpieczeństwu państwa (np. przez zamieszczenie informacji o Dalajlamie, traktowanym jako „separatysta, dążący do podzielenia macierzy”), ujawnieniu tajemnicy państwowej (np. informacje o karze śmierci), zagrażających interesom państwa (np. krytyka polityki Komunistycznej Partii Chin), społeczeństwa lub w celach przestępczych. Artykuł 5 zakazuje wykorzystywania Internetu, m.in. w celach nawoływania do obalenia rządu lub systemu socjalistycznego, zagrażających jedności państwa i godzących w jedność narodu, zniekształcających prawdę, szerzących fałszywe informacje, burzących ład społeczny, promujących pornografię, przemoc, hazard etc. Przepisy precyzują także wysokie kary finansowe oraz wykluczenie z rynku za ich łamanie. W 2000 roku powyższe regulacje zostały włączone do prawa telekomunikacyjnego zatwierdzonego przez Radę Państwa. Wzmacniając w 2000 r. nadzór prawny nad Internetem, rząd przygotował się na zmiany związane z wejściem Chin do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Do tego czasu na chińskim rynku nie istniała konkurencja, a zaplecze informatyczne było poddane kontroli administracyjnej. System nadzoru i kontroli Internetu sprawuje łącznie dziesięć różnych instytucji. Zainteresowanie władz Internetem potęguje się wraz z rosnącym znaczeniem tego medium. Do tego dodać należy rywalizację różnych frakcji w strukturze państwa, o to, kto będzie sprawować tę kontrolę. ![]() |
|
| Subnet Internet (C)2003 |