Puls Świata
Niedziela, 1 sierpnia 2010www.puls-swiata.subnet.pl
Puls Świata


RAPORT: Birma

UCHODŹCY W POLSCE

NORYLSK: Miasto-widmo

KINO AFGANISTANU

Cenzura Internetu w Chinach

Mały Tybet w Nepalu

ARGENTYNA: Okruchy dyktatury

Strefa Kultury:
Literatura

Teatr

Kino

Muzyka

Wystawa

Kanon

BIBLIOTEKA:
LINKI

KSIĄŻKI

DOKUMENTY

GALERIA FOTO

 
ZALOGUJ



NORYLSK: Miasto-widmo

Cena oswojenia Dalekiej Północy
Autor: Daniel Klawczyński


Cena oswojenia Dalekiej Północy 1
Daleka, dzika Północ. Fot. Daniel Klawczyński.
Cena oswojenia Dalekiej Północy 2
W norylskim autobusie. Fot. Daniel Klawczyński
Cena oswojenia Dalekiej Północy 3
Obchody Święta Zwycięstwa nad Faszyzmem. Fot. Daniel Klawczyński.
Cena oswojenia Dalekiej Północy 4
Kombinat - Matka i Ojciec mieszkańców Norylska. Fot. Daniel Klawczyński
Cena oswojenia Dalekiej Północy 5
Przyroda nie sprzyja tu człowiekowi. Fot. Daniel Klawczyński.
Zamrażarka z mamutami
To tu, na półwyspie Tajmyr, wyrąbano z lodu całego zamrożonego mamuta. Ktokolwiek widział relację z tego wydarzenia na kanale Discovery, nie zapomni tego miejsca.
Okolice 70. równoleżnika i wzwyż, dokładnie na środku wielkiej rosyjskiej Dalekiej Północy. Arktyka. Wieczna zmarzlina sięga w tym miejscu 500 metrów, ma stałą temperaturę minus 7 stopni, wiec mamuty przechowują się tu jak w zamrażarce. Jeden z okazów został wydobyty w całości, a chyba nigdzie indziej na świecie nie znaleziono tak wiele dobrze zachowanych szczątków tych zwierząt.
Na dalekiej „nieludzkiej ziemi”, w ekstremalnie surowym klimacie, leży miasto widmo – Norylsk. Wraz z przyległymi miastami-satelitami mieszka tam ok. 252 tysięcy ludzi, nigdzie indziej nie istnieje taka aglomeracja. W Kanadzie, czy na Alasce, nikt jak dotąd nie wpadł na taki pomysł – budowa miasta za kołem podbiegunowym to zdecydowanie nieopłacalna inwestycja. W tych krajach do kopalń na północnych rubieżach wysyła się górników na krótkotrwały pobyt. Dwa tygodnie w bazie i zmiana.
Po co utrzymywać w skrajnie drakońskich warunkach całe miasto? W przypadku bogatych norylskich rud metali i kolonizacji Północnej Syberii przyjęto inną logikę. Twórcy Norylska nie myśleli o ludziach. Liczyły się, i nadal liczą, tylko surowce. Grunt pod osadnictwo przygotowali przymusowo zsyłani więźniowie gułagu, z czasem powstało całkiem pokaźne miasto z rozbudowana infrastrukturą. Plany kolonizacji odległej Arktyki szły raźnie pod hasłem przewodnim „ Priwratim Sibir w kraj wysakoj kultury” (Zmienimy Syberię w kraj wysokiej kultury). Początkowo w ogóle nie oglądano się na to, jaką przyjdzie zapłacić za to cenę. O ile na południu Syberii kolonizacja miała jeszcze jakieś racjonalne przyczyny, to na Arktyce była wyzwaniem czysto szaleńczym. A jednak się udało. W skrajnych warunkach funkcjonują tu teatr, muzea, baseny – całe, niezwykłe bądź co bądź, miasto.
Miastem rządzi kombinat-państwo, kombinat-system. Do niego należy wszystko wokół, wraz z mieszkańcami. Ci ostatni zaś żyją tu niczym w wielkiej komunie. Koszty jej utrzymania są ogromne. Mieszkania muszą być ogrzewane przez jedenaście miesięcy, w czasie których nie można wyłączać grzejników, bo woda zamarznie i rozsadzi rury. Jeśli w mieszkaniu jest za gorąco, pozostaje otworzyć okno.

Najdziwniejsze miasto świata
O Norylsku słyszy się niewiele. Spośród innych dużych miast (pow. 100 tys. mieszkańców) rosyjskiej Dalekiej Północy wyróżnia się przede wszystkim stopniem odizolowania od reszty kraju i świata. Jest swoistą wyspą na lądzie. Nie prowadzi tam żadna droga czy linia kolejowa, łącząca tę metropolię z resztą kraju. Przez większą część roku można dotrzeć tam jedynie samolotem, a latem również statkiem rzecznym do pobliskiej Dudinki. Izolację tą potęguje jeszcze fakt, że miasto jest zamknięte dla cudzoziemców.
Tak było właściwie zawsze w historii Norylska. Do połowy lat 50. próbowano ukryć prawdę o obozach pracy i zesłania. Wówczas miejsce to tworzyło jeden z obozów Gułagu – Norylłag. Oficjalnie funkcjonował jedynie numer skrzynki pocztowej – 224. Istnienie tego miejsca było utajnione. Szacuje się, że z powodu niewolniczej pracy w obozie Norilłag mogło zginąć nawet 800 tysięcy zesłańców. Po czasach stalinowskich nic się nie zmieniło – Norylsk pozostawał miastem zamkniętym ze względu na rolę jednego z kluczowych ośrodków przemysłowych Związku Radzieckiego. A takie miasta izolowano w obawie przed wszechobecnymi szpiegami imperializmu. Otwarcie nastąpiło dopiero, gdy ZSRR upadł. Nie na długo zresztą – w 2001 r. ponownie zakazano cudzoziemcom wjazdu do Norylska. Tym razem ze względu na walkę z narkomanią i epidemią AIDS.
Naocznie przekonałem się, że istnieje co najmniej jeszcze jeden powód zamknięcia tej aglomeracji przed światem. To katastrofalne zanieczyszczenie środowiska przez lokalny przemysł oraz jego wpływ, być może znacznie bardziej destrukcyjny, na życie i zdrowie mieszkańców miasta. Dbałość o środowisko i tubylców to koszty, których nikt nie chce ponosić.
Poza tym władze chcą chronić lokalny rynek pracy. Długi rubel, jak nazywają go tu Rosjanie, to chyba jedyny – za to bardzo silny – magnes dla przyjeżdżających do Norylska ludzi. Średnia pensja w tutejszym kombinacie to, bagatela, ok. tysiąca dolarów miesięcznie. W Rosji to fortuna.

Surowcowe serce Imperium
Oto pierwsze doznania, jakie się nasuwają tuż po przybyciu, w drodze z lotniska do miasta położonego 40 km dalej. Surowy krajobraz. Nisko wiszą szare chmury. Dokoła jednolity gruby kobierzec śniegu, choć w Europie wiosna już w pełni. Na poboczach śmieci i sterty złomu. Ani śladu drzew. Im bliżej Norylska, tym gorzej.
Miasto przykryte jest ciężkim dymem z wysokich kominów. Kilometry pordzewiałych rur biegną we wszystkich kierunkach bez logicznego, wydaje się, planu i celu. W oddali płaskie góry, gdzie wybudowano kopalnie. Wokół miasta porozrzucane są stare hale, ceglane budynki fabryczne, jakieś magazyny i bocznice kolejowe. Wygląda to jak upadła i rozszabrowana fabryka, ale to tylko pozory. To tutaj stan naturalny, widać ruch, fabryki pracują. Dojeżdżamy. Wielkie blokowisko postawione w szczerym polu. Większość budynków ma od pięciu do ośmiu pięter. Najzimniejsze miasto świata. Ponad 300 kilometrów za kręgiem polarnym. Klimat bez niespodzianek. Zwykle jedenaście miesięcy zimy, reszta to lato. Temperatury pomiędzy minus 60 st. C, a plus 25 st. C. Mróz trzyma przez ponad 280 dni w roku. Śnieg może zacząć padać nawet w środku lata. W zimie, gdy przychodzi "cziornaja purga" – lodowaty wiatr, wiejący z prędkością od 40 do 200 km na godzinę – nie da się wyjść na odkrytą przestrzeń. Klimat w okolicach Norylska jest wyjątkowo niekorzystny dla człowieka. Pełna noc polarna, powodująca ciężkie stany depresyjne, trwa tu 67 dni. Tyle samo Pełne polarne lato, wywołujące bezsenność. Gdy w środku lata zaczyna padać śnieg, nie wiadomo, czy jest to podmuch poprzedniej czy zapowiedź następnej zimy.
Tak mogłaby wyglądać ziemia po wybuchu nuklearnym. Ale to przecież Norylsk, miasto, w którym można zobaczyć powietrze… Jedno z surowcowych zagłębi Rosji. Wydobywa się tu i przerabia nikiel, miedź, kobalt. Specjalistyczne zakłady tworzą z rudy koncentrat bogaty w platynę, złoto i srebro, zawierający rzadkie na Ziemi pierwiastki – iryd, tellur i hafn. Tego ostatniego jest w skorupie ziemskiej tylko kilka ton. Stosuje się go w reaktorach jądrowych. Pięć kilo hafnu, które rocznie daje Norylsk, to dwie trzecie całej światowej produkcji. Kombinat dostarcza też blisko 25 proc. produkowanego w świecie niklu i ponad 45 proc. palladu. W sumie na tajmyrskiej ziemi w okolicach Norylskich Gór, w wydobywanych rudach udokumentowano związki aż 54 cennych pierwiastków, głównie metali szlachetnych i kolorowych.

Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł zaloguj się
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się

wersja do wydruku



Aktualności:
Wojenne Polaków losy...
W meksykańskim mieści...
Grisham po włosku...
Oz wraca na wieś...
Trans w Hawanie...

Kapela ze Wsi Warszawa

Kimar Studio

wypady.pl

Subnet Internet (C)2003