Puls Świata
Niedziela, 1 sierpnia 2010www.puls-swiata.subnet.pl
Puls Świata


Raport: Tybet

Most na Wschód: Białoruś

Fahrenheit 9.11

Murale z Derry

Stambuł

Ateny 2004

Strefa Kultury:
Literatura

Teatr

Kino

Muzyka

Wystawa

Kanon

BIBLIOTEKA:
LINKI

KSIĄŻKI

DOKUMENTY

GALERIA FOTO

 
ZALOGUJ



Raport: Tybet

Nie jesteśmy Buddami. Tybetański ruch wolnościowy na uchodźstwie
Autor: Natalia Bloch

Pewnej marcowej nocy 1959 roku XIV Dalajlama Tenzin Gjaco – uważany za duchowego i politycznego przywódcę Tybetańczyków – zamienił habit mnicha na mundur żołnierski i futrzaną czapę, przewiesił przez plecy karabin i zdjął okulary. Tak przebrany, w asyście członków rządu i pod eskortą wojowniczych Khampów ze wschodniego Tybetu, opuścił zajęty przez komunistyczne Chiny kraj, by na uchodźstwie, jako wolny człowiek, reprezentować swój naród i generować międzynarodowe poparcie dla tzw. sprawy tybetańskiej.

Zaledwie 25-letni wówczas Dalajlama zdawał sobie sprawę, że aby funkcjonować we współczesnym świecie, nie można przenieść egzotycznej i przestarzałej formy rządów hierokratycznych na grunt indyjski. Ku zgrozie wielu starszych urzędników rozpoczął proces demokratyzacji tybetańskich struktur politycznych na uchodźstwie z siedzibą w Dharamsali (północne Indie). Wspólnie z kaszagiem, tradycyjnym gabinetem, powołał Zgromadzenie Narodowe Delegatów Ludowych – parlament, w skład którego wchodzą przedstawiciele trzech
etnicznych prowincji Tybetu: U-Cangu, Amdo i Khamu. Następnie zaprojektował demokratyczną konstytucję opartą na wartościach buddyjskich i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka jako podstawę funkcjonowania władzy przedstawicielskiej oraz model ustawy zasadniczej przyszłego, wolnego Tybetu.

Konstytucja ta kładła nacisk na konieczność dalszej demokratyzacji
administracji tybetańskiej, wprowadzała wolne, powszechne wybory do parlamentu i przesądzała, że po odzyskaniu przez Tybet niepodległości Dalajlama nie będzie piastował żadnego stanowiska politycznego, a jego kompetencje przejmie prezydent. Co więcej,
przywódca Tybetańczyków zamieścił w niej artykuł, zgodnie z którym on sam mógłby być odwołany jako głowa państwa, jeśliby tak zadecydowało 2/3 członków Zgromadzenia. Sama myśl, że Dalajlama mógłby być kiedykolwiek usunięty, niezależnie od okoliczności, omal
nie przyprawiła o atak serca bardziej konserwatywnych członków kaszagu.

Dziś władza tybetańska na uchodźstwie ma w pełni demokratyczny
charakter i jest oparta na rządach prawa oraz klasycznym trójpodziale władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Konstytucja gwarantuje wszystkim Tybetańczykom równość wobec prawa oraz
poszanowanie podstawowych praw i wolności obywatelskich bez względu na wyznanie, płeć, język i pochodzenie społeczne.

Rządowa wizja wolnego Tybetu Centralna Administracja Tybetańska – bo taką nazwę noszą władze tybetańskie na uchodźstwie – prowadzi
wobec Chińskiej Republiki Ludowej politykę dialogu i kompromisu, opierając się na zasadach non-violence i uniwersalnej odpowiedzialności za losy świata. Początkowo rząd Dalajlamy domagał się przywrócenia statusu Tybetu sprzed roku 1949. Jednak wskutek braku pozytywnej reakcji ze strony chińskiej tybetański przywódca ogłosił w roku 1987 tzw. Pięciopunktowy Plan Pokojowy, rozwinięty rok później na forum Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, zakładający rezygnację z postulatu niepodległości na rzecz realnej autonomii.

W myśl tej propozycji polityka zagraniczna i sprawy obronności
byłyby prowadzone przez Chiny, ale Tybet, jako region rzeczywiście autonomiczny, posiadałby pełną wewnętrzną niezależność i prawo decydowania w kwestiach gospodarki, opieki socjalnej, szkolnictwa i religii. Wizja ta była bardzo idealistyczna – zakładała przekształcenie Płaskowyżu Tybetańskiego w sferę zdemilitaryzowaną, gdzie priorytetowymi wartościami byłoby poszanowanie praw człowieka i ochrona środowiska naturalnego.

Ten kompromis nie spotkał się jednak z entuzjastycznym przyjęciem ze strony chińskiej i cztery lata później tybetański rząd emigracyjny wycofał się, przynajmniej oficjalnie, ze swojej propozycji. Cały czas jednak, wykazując iście buddyjską cierpliwość, występuje do władz ChRL z propozycjami nawiązania dialogu i zawarcia kompromisu. I taki obraz tybetańskiej polityki na uchodźstwie funkcjonuje w świadomości opinii publicznej.

Cierpliwość na wyczerpaniu

Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że istnieje nurt przeciwstawny do oficjalnej polityki tybetańskiego rządu emigracyjnego i stojącego na jego czele Dalajlamy. Uchodźcy tybetańscy nie są jednolitą masą zmierzającą w tym samym kierunku (a przynajmniej nie tymi samymi
drogami) – od prawie półwiecza funkcjonują w ramach demokratycznych struktur, a demokracja stwarza możliwość czy wręcz implikuje istnienie różnych sił politycznych i realizowanie odmiennych koncepcji. Uległ również zmianie wzorzec społeczno-kulturowy – pokolenie Tybetańczyków urodzonych już na uchodźstwie odebrało nowoczesną edukację, a co za tym idzie zyskało świadomość historyczną i rozeznanie we współczesnych stosunkach międzynarodowych. Wciąż silnie zakorzenione w tradycji buddyjskiej, nauczyło się rozgraniczać religię od polityki – dwie sfery w dawnym Tybecie nierozerwalnie ze sobą splecione. I wreszcie – zaczęło
korzystać z zagwarantowanej im przez konstytucję wolności słowa i sumienia.

Efektem tych przemian jest istnienie na tybetańskiej arenie politycznej organizacji pozarządowych, których cele i metody działania odbiegają od oficjalnego nurtu. Organizacji powołanych do życia przez pokolenie Tybetańczyków, które nigdy nie widziało swojego kraju. I któremu do niego spieszno.

„Młoda” opozycja tybetańska

Organizacją najbardziej aktywną politycznie, znaną ze spektakularnych akcji i prowokacyjnych deklaracji jest Kongres Młodzieży Tybetańskiej (ang. Tibetan Youth Congress), powołany do życia w roku 1970 przez grupę młodych Tybetańczyków – pierwsze pokolenie, które zdobyło nowoczesne wykształcenie w Indiach – niezadowolonych ze zbyt ugodowej i biernej postawy swoich władz. Świadomie bądź też nie, stworzyli ekwiwalent opozycji wobec rządu i tę rolę pełnią do dziś. Kandydaci do parlamentu tybetańskiego nie startują bowiem z ramienia partii politycznych, lecz reprezentują
prowincje Tybetu, z których się wywodzą – na forum tego organu nie dochodzi więc do klasycznego podziału na stronę rządząca i opozycję parlamentarną.

Wbrew nazwie wielu członków ruchu to 30-, 40- i więcej -latkowie, choć niewątpliwie jego śmiałe i bezkompromisowe postulaty przyciągają „młodych gniewnych”. Działalność Kongresu nie jest zjawiskiem marginalnym – według oficjalnych danych, przygotowanych
przez rządowy Departament Informacji i Stosunków Międzynarodowych, organizacja posiada 10 tys. członków, co już czyni ją najliczniejszym ruchem narodowym na uchodźstwie, podczas gdy sam KMT chwali się 20-tysięcznym członkostwem. Dane te należy zestawić z ogólną liczbą uchodźców tybetańskich na świecie, która wynosi zaledwie około 150 tys. Jakby na to nie patrzeć, mamy więc do czynienia z ruchem masowym. Ponadto Kongres zainicjował projekt Międzynarodowi Przyjaciele KMT, by generować poparcie
płynące z zewnątrz. Nie-Tybetańczycy nie mogą być bowiem pełnoprawnymi członkami organizacji.

Dużo młodszą, bo założoną przed pięcioma laty, jest organizacja
Przyjaciele Tybetu (Indie) (ang. Friends of Tibet. India). Licząca obecnie około 3,5 tys. członków, początkowo miała skupiać tylko Hindusów, którzy popierają Tybetańczyków w ich walce, z czasem jednak stała się forum tybetańsko-indyjsko-międzynarodowym. Organizacja prowadzi warsztaty „Akcje non-violence na rzecz Tybetu” w obozach uchodźców tybetańskich w Indiach, Nepalu i Bhutanie. Trwający kilka dni program obejmuje wykłady, dyskusje, projekcje
filmów, ćwiczenia i przygotowywanie scenek dramaturgicznych o tematyce narodowowyzwoleńczej. Sekretarzem generalnym Przyjaciół Tybetu (Indie) jest barwna postać społeczności uchodźczej – Tenzin Cunde, którego zdjęcie pojawiło się przed dwoma laty na pierwszych stronach indyjskich gazet po tym, jak zawiesił baner uszyty z flag ChRL z napisem „Wolny Tybet” na czternastym piętrze gmachu
hotelu, w którym zatrzymał się premier Chin podczas wizyty
w Bombaju. Znakiem rozpoznawczym Tenzina jest czerwona
przepaska na czole, której poprzysiągł sobie nie zdejmować dopóki Tybet nie będzie znów wolny. "W przeciwnym razie zamierzam z nią umrzeć" - mówi. Jego idolem jest... Lech Wałęsa - uwielbia oglądać archiwalne nagrania ze strajku w Stoczni Gdańskiej. KMT i Przyjaciele Tybetu (Indie) często współpracują z organizacjami studenckimi i regionalnymi oddziałami Stowarzyszenia Kobiet Tybetańskich (ang. Tibetan Women's Associacion).


wersja do wydruku



Aktualności:
Wojenne Polaków losy...
W meksykańskim mieści...
Grisham po włosku...
Oz wraca na wieś...
Trans w Hawanie...

Kapela ze Wsi Warszawa

Kimar Studio

wypady.pl

Subnet Internet (C)2003